15 stycznia 2018

Nowe szaty Outsidera - geneza logo


Nowy Rok, nowe postanowienia, plany i pomysły, ale również nowe perspektywy i okoliczności. Ponieważ poprzedni rok był dla mnie wyjątkowo wyjątkowy i spowodował ogromne zmiany, tak w całym moim życiu jak i w podejściu do niego. Postanowiłem, że czas coś zmienić. A skoro ja się zmieniłem i zmieniło się moje otoczenie, to mój projekt również musi za tym wszystkim nadążyć. No i jak pewnie zdążyliście zauważyć, od Nowego Roku wizerunek mojego projektu uległ małej zmianie. Od jakiegoś czasu, tak na blogu, jak i na fanpage możecie spotkać się z nowym logiem, które będzie teraz nieodłącznym elementem Outsiders Athletes.

Część z Was może kojarzyć ten kształt, dla wielu może wydawać się dziwnie znajomy, a dla pozostałych może to być kolejny gryzmoł jakich wiele. Ja nie będę ukrywał, że z nowego logo jestem ogromnie dumny i zadowolony, ponieważ w 100% oddaję ono wszystko co chciałbym aby zawierało w sobie logo do mojego projektu. Jest proste i czytelne, ale przede wszystkim zawiera w sobie głęboką symbolikę, która nadaje mu pełni i wyjątkowości. Oczywiście każdy będzie interpretował ten znak na swój sposób, ale jeśli jesteście ciekawi co on oznacza dla mnie i jaka stoi za nim historia, to zapraszam do dalszej lektury.

9 stycznia 2018

Ice bath inspirowany metodą Wima Hofa

Temat morsowania i generalnie wystawiania się na działanie zimna, to na przestrzeni ostatniego czasu bardzo lotny temat. I dobrze!!! Nawet jeśli jest to, przynajmniej u co niektórych jedynie chwilowa moda podyktowana chęcią pokazania się na portalach społecznościowych, to akurat w tym konkretnym przypadku nie ma w tym niczego złego. Wpływ świadomego i kontrolowanego eksperymentowania z zimnem, tym bardziej w naturalnym otoczeniu i w towarzystwie innych pozytywnie zakręconych ludzi, oceniam jedynie w kategoriach ogromnego PLUSA.

Ponieważ sam od kilku już lat eksperymentuje z zimnem i pogłębiam wiedzę w tym zakresie, postanowiłem zachęcić swoich podopiecznych i znajomych do podjęcia "wyzwania" i wyjścia dość znacząco że strefy własnego komfortu. Pomysł, co mnie trochę zaskoczyło spotkał się z pozytywnym przyjęciem. Ponieważ jednak nie lubię utartych i stereotypowych ścieżek, postanowiłem nie dołączać się do lokalnych klubów morsów, a przybliżyć metodę i samą postać Wima Hofa, znanego na świcie jako The Iceman.

7 stycznia 2018

Zamiast podsumowania roku 2017

To już niemal stało się tradycją, że w okresie zaraz przed, lub zaraz po Nowym Roku na moim blogu trafiało podsumowanie mijającego roku. Tym razem również chciałem coś takiego zrobić i długo zastanawiałem się jak zabrać się za taki wpis. Przecież był to niesamowity dla mnie rok, w którym tyle różnych rzeczy się wydarzyło, w tylu ekscytujących miejscach byłem i tylu wspaniałych ludzi poznałem... Było naprawdę wszystko i to pod kątem życia prywatnego jak i zawodowego. Działo się chyba więcej niż przez całe moje dotychczasowe życie. Tylko jak to teraz podsumować, w jakie słowa opakować aby oddać te wszystkie emocje, które mi towarzyszyły? Obawiam się, że nawet jeśli bym bardzo chciał, to i tak mi to nie wyjdzie. Z tego też powodu postanowiłem tego roku nie podsumowywać. Co było w Vegas, zostaje w Vegas. ;)

Mogę tylko życzyć sobie i Wam aby ten rok był dla nas jeszcze lepszy, aby działo się więcej i intensywniej, bo to właśnie dla takich chwil warto żyć. Wspomnienia z tego niezwykłego roku będę pielęgnować przez całe życie, ale mam jednocześnie nadzieję, że w nieodległej przyszłości wrócę do Azji, do zatłoczonego, brudnego, chaotycznego i jakże urzekającego Hanoi. Tęskni mi się przede wszystkim za ludźmi, których tam poznałem, za szalonym ruchem drogowym, za moim skuterem, który przysporzył mi tylu problemów i zarazem, dzięki któremu mam teraz tyle wspaniałych wspomnień. Brakuje mi fantastycznych smaków kuchni Azjatyckiej, głównie tej wietnamskiej, która jest w mojej opinii najlepsza, brakuje mi świeżych, zielonych kokosów, którymi się delektowałem każdego dnia. Generalnie brakuje mi wiele, ale mam teraz jeszcze więcej.... W końcu mogę spędzić czas z rodziną i codziennie widzieć się ze swoim niespełna półtorarocznym synem, którego do tej pory mogłem jedynie widzieć i słyszeć na ekranie smartfona.

Tak więc zamiast słów, podsumuje ten rok zdjęciami z ludźmi i miejscami, którzy sprawili, iż ten rok był jedyny w swoim rodzaju.

21 grudnia 2017

Przemyślenia outsidera - Obudź w sobie dziecko

Dzieci są czyste i nieskazitelne pod względem zawartości mentalnej. Są jak pusta kartka papieru, na której dopiero zaczynają się pojawiać różnego rodzaju zapiski. Na świat przychodzimy więc nie jako wyznawcy danej religii, przedstawiciele danych poglądów, czy filozofii... Przychodzimy jako istota ludzka, twór natury wyposażony w cale spektrum "mechanizmów", pozwalających nam egzystować w tym świecie. Choć dzieci są bardzo delikatne, bezbronne i nic jeszcze nie wiedzą o świecie, w którym przyszło im żyć, to pod wieloma względami przewyższają nawet najbardziej doświadczonego życiowo człowieka. Dzieci posiadają instynkt, otwartość umysłu, ciekawość i nieograniczoną wyobraźnię, które człowiek z wiekiem zatraca. To są bardzo potężne narzędzia, z których sami z własnej woli rezygnujemy, tworząc nasze życie wypłowiałym, ograniczonym i pod wieloma względami trudniejszym niż być powinno.

Zastanawiacie się pewnie skąd w ogóle pomysł na taki artykuł? Myślę, że stałych bywalców i osoby, które znają mnie bezpośrednio przyzwyczaiłem już do mojego dość specyficznego światopoglądu i niekonwencjonalnego podejścia do wielu tematów w tym głównie tych związanych z kulturą fizyczna oraz zdrowym stylem życia. Nie lubię pospolitych tematów i stereotypowego, reprezentującego jakieś utarte schematy podejścia do życia. Stąd nawet w błahych wydawałoby się tematach często doszukuje się "drugiego dna". No i jak pokazuje moje dotychczasowe doświadczenie zazwyczaj udaje mi się coś interesującego znaleźć.

23 listopada 2017

Gua Sha - antyczna forma lecznicza

Artykuł ten napisałem już miesiąc temu będąc jeszcze w Wietnamie. Z różnych względów moment opublikowania go mocno mi się przeciągnął. Teraz jednak gdy jestem w Polsce i mój organizm nie poradził sobie z różnicą klimatyczną i znacznie niższymi temperaturami, dwukrotnie korzystałem z opisywanej tutaj metody leczniczej z pozytywnym skutkiem. Po zaledwie trzech dniach pobytu w Polsce dopadła mnie gorączka, później przeziębienie - katar, zawalone gardło itp. Zaznaczę jedynie, że przez okres choroby nie korzystałem kompletnie ze wsparcia farmakologicznego, a wyleczyłem się przyjmując czystą witaminę C oraz wykonując zabiegi gua sha i stawiania baniek.

W samym Wietnamie wielokrotnie wykonywałem ten zabieg nie tylko na sobie samym ale również na wszystkich znajomych i podopiecznych oraz studiowałem jego teorie czerpiąc ze źródeł, czyli Wietnamczyków, dla których metoda ta jest czymś zupełnie normalnym i naturalnym (jak u nas branie tabletki przeciwbólowej, czego oczywiście nie pochwalam). Czytelnicy mojego bloga i osoby, które mnie znają wiedza, że nie jestem zwolennikiem tzw. medycyny akademickiej i generalnie nienaturalnych, chemicznych substancji, które są nam polecane. Stąd moje ogromne zainteresowanie metodami naturalnymi, medycyną alternatywna i oczywiście podejściem tradycyjnej medycyny chińskiej lub ogólnie wschodniej.

Gua sha stało się dla mnie jednym z największych "skarbów", które poznałem przebywając w Wietnamie i stałym elementem mojej praktyki, którym chciałbym się teraz z Wami podzielić oraz prezentować go na warsztatach ruchowych, z którymi planuję ruszyć już niebawem.

7 października 2017

Dieta oczyszczająca - Podsumowanie całego miesiąca


Samo podsumowanie znajdziecie w filmiku powyżej, jednak w tym artykule chciałbym przybliżyć Wam cały ten długi proces oczyszczania, który trwał ponad miesiąc.

2 października 2017

Odwiedziny Avinash'a, Hanoi 29-30.09.2017

Miniony weekend spędziłem w towarzystwie mojego znajomego z Indii, którego poznałem przy okazji pierwszej wizyty w HCMC (Sajgon). Avinash, który jest joginem, nauczycielem ruchu oraz wieloletnim studentem Ido Portal'a rozpoczął swoją podróż po Azji aby uczyć (siebie samego jak i innych), poznawać nowe kultury, ludzi i aby się rozwijać. Na szczęście Hanoi stało się jednym z punktów jego podróży więc mogliśmy się spotkać, trenować i podyskutować na wiele tematów. Zaoferowałem mu nocleg u siebie w apartamencie, więc choć nie zawitał w Hanoi na długo, mieliśmy wystarczającą ilość czasu aby uczynić te kilka dni bardzo intensywnymi i wartościowymi.

Przede wszystkim wspólne treningi... Już w Sajgonie trening z Avinashem był dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem (o czym możecie poczytać tutaj - Sajgonowo - movementowo) ale teraz mieliśmy większe możliwości, nieograniczone tylko do jednego miejsca. Odwiedziliśmy więc najlepsze moim zdaniem miejsce treningowe jakie możecie znaleźć w Hanoi - PHG Club (Phước Hưng Gymnastics). Jest to kameralna sala gimnastyczna, którą otworzył kolejny mój znajomy - Phạm Phước Hưng, który jest naprawdę wyjątkową postacią. Hưng jest "narodowym skarbem" Wietnamu, to zawodowy gimnastyki, wielokrotny multimedalista, człowiek, który jako pierwszy dla Wietnamu zdobył złoty medal, wygrywając World Challenge Cup w 2012 roku, w Belgi na Artistic Gymnastics FIG World Cup. Aby podkreślić wielkość i wybitność jego sukcesów sportowych wspomnę jeszcze, że dwukrotnie zakwalifikował się do kadry olimpijskiej i był uczestnikiem Olimpiady w 2012 i 2016 roku. Dla mnie ogromnym zaszczytem jest móc z nim trenować i uczyć się pod jego okiem. Jeśli chcecie dowiedzieć się o nim więcej odsyłam do krótkiej noty na Wikipedii.


Najpopularniejsze posty na blogu